Kusi na Newsletter #52

Kosmiczne przyjaźnie i nieśmiertelni kaszkeciarze

Witam serdecznie stałych, jak i zupełnie świeżych czytelników. Dzisiaj obędzie się bez wydumanego wstępu, bo wyznaję zasadę, że jak nie mam konkretnego pomysłu, to lepiej po prostu go nie pisać. Czasami weny brak i pewnie to lepsze, niż wymyślanie czegoś na siłę. Dlatego bez zbędnego przedłużenia zapraszam Was do spokojnej lektury nowego odcinka.

Trailery

This is a Gardening Show

Prawdopodobnie nie wiedzieliście, że w Waszym życiu brakuje programu o uprawianiu ogródków z Zachem Galifianakisem w roli głównej, ale po odpaleniu tego trailera zrozumiecie, że ludzkość tego potrzebuje.

Savage House

Uwielbiam jak Richard E. Grant odpina wrotki i idzie w pełne aktorskie szaleństwo, a to wygląda jak właśnie taki przypadek. Tutaj jako zubożały szlachcic, który próbuje zwiększyć swoj status społeczny w XVIII-wiecznej Anglii trawionej przez epidemię ospy i powstanie Jakobinów. Zapowiada się coś dla fanów Wielkiej i Faworyty.

Wild Horse Nine

Wiedziałem, że pokocham nowy film Martina McDonagha już po pierwszych zdjęciach, a ten trailer tylko utwierdził mnie w tym przekonaniu. Zapowiada się świetnie napisana i niepoprawna mroczna komedia z absurdalnie dobrym aktorstwem. Sam Rockwell i John Malkovich wyglądają tu jak duet wyśniony w snach milionów kinomanów.

Newsy

Książka o teoriach spiskowych oparta o halucynacje AI wycofana ze sprzedaży.

Polska to kraj nowoczesny, więc i u nas zdarzają się srogie afery związane z użyciem AI. Ostatnio najgłośniej zrobiło się o ksiażce Teoria spisku, czyli prawdziwa historia świata autorstwa Karoliny Opolskiej, która pod koniec zeszłego roku została wydana nakładem wydawnictwa Harde. W opisie z tyłu okładki możemy przeczytać:

“Dlaczego od zawsze ludzkość wietrzy spisek, podejrzewa zmowę, przeczuwa kłamstwo? Powodów jest mnóstwo. Ukryto przed nami fakt pozaziemskich początków wielkich cywilizacji i prawdziwe znaczenie piramid, genezę religii i nauki, cele rewolucji technologicznej, a nawet prawdę na temat kształtu Ziemi i pochodzenia człowieka. Większość wierzy w zbiorowe kłamstwa, traktując wątpiących niezbyt poważnie. A przecież Philip K. Dick napisał kiedyś: „Prawda zawsze bawi ignorantów”.

Karolina Opolska niczemu nie zaprzecza, nie staje po żadnej ze stron, nie ocenia. I to właśnie rodzi poważne wątpliwości na temat „prawdy” o naszym świecie.”

Przytaczam ten tekst, bo użycie słowa “prawda” nabiera w tym kontekście groteskowego charakteru. Krótko po wydaniu książki, historyk Artur Wójcik podzielił się w sieci swoim odkryciem - okazało się, że część cytatów i przypisów odnosi się do nieistniejących publikacji, co jest ewidentnym efektem “halucynacji” użytego modelu AI.

O sprawie zrobiło się głośno, ale zarówno wydawnictwo, jak i autorka zaprzeczają pogłoskom o użyciu sztucznej inteligencji. Pechowo dla nich, książka zaczęła być dogłębnie sprawdzana przez kolejnych zainteresowanych, którzy odkryli, że tego typu błędów jest w niej o wiele więcej.

W obliczu narastającym krytyki, zapowiedziano, że zostanie wydana wersja z erratą, ale w zeszły czwartek pojawiła się informacja, że książka zostanie po prostu wycofana ze sprzedaży,

“Wydawnictwo Harde oraz Karolina Opolska, autorka książki "Teoria spisku, czyli prawdziwa historia świata", podjęli wspólną decyzję o wycofaniu książki ze sprzedaży. Autorka zachowuje pełnię praw do książki, a wszelkie decyzje dotyczące jej ewentualnego ponownego wydania będą podejmowane przez nią samodzielnie, zgodnie z jej dalszymi planami zawodowymi i wydawniczymi”


Pozwolę sobie podsumować klasyczkiem:

Disney wycofuje się z dealu z Open AI

No dobra tego się nie spodziewałem - zaledwie pół roku od premiery Open AI postanowiło zamknąć Sorę, czyli swoje narzędzie do generowania krótkich materiałów video. A miało być tak pięknie - wielkie początkowe zainteresowanie i historyczna umowa z Disneyem, który miał zainwestować w firmie miliard dolarów oraz, co ważniejsze, udostępnić olbrzymią bazę swoich postaci. Jednak w związku z decyzją o zamknięciu Sory, nie dojdzie do zapowiadanej kolaboracji. O jedno źródło AI slopu mniej, więc:

Nowe fotki z planu zdjęciowego “Nieśmiertelnego”

Jak Wam ciężko pod koniec tygodnia, to może trochę ulgi przyniosą Wam fotki pięknego Henryczka na planie nowego Nieśmiertelnego.

Stephen Colbert napisze nowy film z uniwersum Władcy pierścieni

Uwielbiam ten news, bo brzmi jak coś maksymalnie clickbaitowe, ale to jak najbardziej legitna wiadomość. Colbert jest znany jako ultrafan twórczości Tolkiena, więc wszystko jest na swoim miejscu. A mowa o filmie The Lord of the Ring: Shadows of the Past, która ma opowiadać o tym jak, kilkanaście lat po zakończeniu filmowej trylogii Merry, Pippin i Sam wyruszają na podróż śladami swojej wielkiej przygody. W ten sposób wykorzystane mają być też rozdziały Drużyny Pierścienia pominięte przez adaptację Jacksona. Jak dla mnie brzmi to jak początek zaruchiwania kolejnej znanej franczyzy, która rozwodni się w zalewie kolejnych “uzupełniających” filmów. Jednak patrząc po reakcjach fanów, wraz z innymi narzekaczami należę raczej do mniejszości.

Daniele zapowiedziały swój kolejny film

Jak donosi Deadline, Ryan Gosling najprawdopodobniej zostanie gwiazdą nowego filmu Daniela Kwana i Daniela Schneirta, czyli reżyserów mojego ukochanego Wszystko, wszędzie, naraz. Zdjęcia mają ruszyć tego lata, ale o projekcie na razie nie wiadomo nic konkretnego.

Było oglądane

Projekt Hail Mary

Co prawda filmowa wersja Projektu Hail Mary nie ma w sobie aż tak obecnego geekowo-naukowego ducha oryginału, jakbym sam sobie tego życzył, ale jako feel-good movie o nieoczywistej przyjaźni w kosmosie sprawdza się znakomicie.

To ten rodzaj kina, który trudno uznać za wybitny, ale jeszcze trudniej go po prostu nie polubić. Chemia ekranowa między Ryanem Goslingiem (dawno nie był tak charyzmatyczny) a jego skalistym towarzyszem jest tak duża, jak tylko możliwe biorąc pod uwagę fakt, że mowa o aktorze gadającym do zaawansowanej kukiełki (tak, to prawdziwy przedmiot, a nie wytwór CGI). Takie fragmenty, jak chociażby sekwencja przedstawiająca wzajemne próby nauczenia się swoich języków są tak urokliwe, że na chwilę pozwalają przywrócić wiarę w moc otwartości i chęci zrozumienia obcego. Dobrze też zobaczyć kosmiczne sajfaj, w którym rozwiązaniem jest rzeczywiście naukowe podejście a nie pju psu z laserowej dzidy.

Ogólnie to film, podobnie jak książka, przepełniony różnego rodzaju wiarą: w możliwość współpracy, w ciekawość zastępującą strach, czy w potęgę ludzkiego pomyślunku. Wiem, wiem, to pewnie naiwne, ale fajnie też od czasu do czasu uwierzyć w inspirującą moc kina. Pod tym względem Projekt Hail Mary ma w sobie coś z dawnego kina science-fiction w stylu młodego Spielberga. Zresztą tu w ogóle jest sporo elementów "jak kiedyś", chociażby fakt, że unikano green screenów, a postawiono na dekoracje (całe wnętrze statku zostało zbudowane od podstaw) oraz klasyczne oświetlenie. Co prawda CGI jest tu obecne, ale pełni role wspomagającą a nie dominującą.To wszystko razem sprawia, że to co widzimy na ekranie bywa wręcz hipnotyzujące. Pozwolę sobie zaryzykować stwierdzenie, że ekranowy kosmos dawno nie wyglądał tak pięknie i pociągająco.

Jak już wspomniałem na wstępie - naprawdę trudno tego filmu nie polubić. Autorzy doskonale wiedzieli jaki efekt chcą uzyskać i dostarczyli dokładnie to. To kolejny blockbuster, który pozwala wierzyć, że jest jeszcze nadzieja dla kina rozrywkowego stawiającego na oryginalne pomysły i oferującego coś więcej niż coraz efektowniejszą rozwałkę opartą o mielony w kółko schemat, w którym ci dobrzy biją tych złych.

Peaky Blinders: Nieśmiertelny

Ten film to takie pełnometrażowe odhaczanie wszystkiego, co kojarzy się z serialem Stevena Knighta.

Tommy Shelby cierpi i rozpamiętuje przeszłość. Rodzina płaci za jego dawne grzechy. Pojawia się nowe zagrożenie, więc musi wrócić do bycia kozakiem i jara przy tym dużo szlugów. Cillian Murphy jest dalej najpiękniejszy. Dużo absurdalnie dobrze wyglądających scen epickiego chodzenia w rytm muzyki nie z epoki na tle angielskich fabryk. I tak dalej i tym podobne. Niby to samo po raz setny i emocjalnie już nie grzeje, ale klimacik dalej jest niepodrabialny.

No dobra, jest pewna świeżość w obsadzie drugoplanowej. Jeśli ktoś uwielbia Barry'ego Keoghana lub Rebekkę Fergusson to może obejrzeć tylko dla nich, bo są równie wspaniali co Cillian.

Zupełnie niepotrzebne, ale bardzo ładne zamknięcie historii, która i tak już wcześniej miała kilka rozdziałów za dużo.

Daredevil: Odrodzenie sezon drugi

Kiedy w zeszłym roku oglądałem pierwszy sezon nowego/starego serialu o Diable z Hell’s Kitchen to jednym z moich największych problemów był fakt, że uczynienie z Wilsona Fiska nowojorskiego odpowiednika Donalda Trumpa wydawało się szyte zbyt grubymi nićmi. Miałem wrażenie, że Kingpin w tej roli po prostu zbyt groteskowy, nawet jak na konwencję postaci. Jednak minął rok i choć w drugim sezonie Fisk jest jeszcze bardziej przerysowany, to patrząc na to, co dzieje się w USA, już wcale nie uważam tego za przesadę, bo rzeczywistość zdążyła przegonić popkulturę.

A jak dalej sprawdza się sam serial? Tutaj mam trochę mieszane uczucia, choć ogólne  wciąż jest na plus. Na pewno dalej świetnie sprawdza się dynamika Daredevil - Wilson Fisk, ale to praktycznie samograj. Matt Murdock robi się coraz bardziej zdesperowany i brutalny (a z nim sam serial, pod tym kątem jest dość grubo), ale wciąż kieruje się swoimi zasadami oraz wiarą w prawo, więc śledzenie jego rozwoju pozostaje bardzo interesujące. Niektóre elementy są wręcz rewelacyjne, chociażby świetny Bullseye z całym swoim szaleństwem i nieprzewidywalnością. Jednak po drugiej stronie pojawiają się wątki niezbyt interesujące albo wręcz zbędne, jak ten dotyczący psychoterapeutki, o które chyba nikt nie pamięta, że w zeszłym sezonie była dziewczyną Murdocka. Pojawia się też problem kolejnych otwieranych furtek dla rozszerzonego serialowego uniwersum. I o ile pojawienie się Franka Castle’a w zeszłym sezonie fajnie współgrało z resztą, to występ Jessiki Jones podśmierduje już podczepieniem na siłę.

Z pisaniem o tak naprawdę piątym sezonem serialu przypomina zmorę komiksowych recenzentów mających za zadanie napisać coś o którymś tam tomie ciągnącej się serii. Jeśli ktoś dotarł tak daleko, to pewnie i tak sięgnie po te odcinki. Daredevil: Odrodzenie wciąż daje radę, ale z trzecim sezonem może nadejść już trudne do ukrycia zmęczenie materiału.

Przedpremierowy dostęp do odcinków uzyskałem dzięki uprzejmości Disney+

Było czytane

Dwie nagie dziewczyny

Komiks autora francuskiego rysownika skrywającego się pod pseudonimem Luz od razu zwraca uwagę za sprawą prostego, ale niezwykle intrygującego pomysłu, jakim jest opowiedzenie historii z perspektywy obrazu. Dziełem stanowiącym nasze okno na świat są tu tytułowe Dwie nagie dziewczyny autorstwa Otto Mullera. Towarzyszymy obrazowi od jego “narodzin” w 1919 roku aż po czasy współczesne. Jednak najwięcej czasu spędzamy z nim w czasie nazistowskiego panowania w Niemczech. Bo tak naprawdę komiks Luz’a to swoiste połączenie fabuły z esejem na temat tego, jak totalitarny reżim wypacza spojrzenie na sztukę (obraz Mullera był elementem obwoźnej wystawy “Sztuki zdegenerowanej”) i zmienia ją w narzędzie ideologicznej walki (i nie, nie chodzi tu o tak zwaną polityczną poprawność, jakby ktoś miał wątpliwości). Myk z narracją z punktu widzenia obrazu jest intrygujący, ale też ryzykowny, bo bez odpowiedniego sznytu szybko mógłby się znudzić. Jednak autor podchodzi do sprawy bardzo kreatywnie i stara się o to, aby jego opowieść była dynamiczna, na tyle ile to możliwe w takiej konwencji. Okazuje się, że takich sztuczek można wymyślić całkiem sporo - tu obraz zostaje lekko przekrzywiony, a gdzie indziej czymś zasłonięty. Działa to naprawdę sprawnie i nie jest tylko popisem artystycznego kunsztu. Bardzo intrygująca rzecz, która powinna przypaść do gustu fanom nieoczywistych metod przedstawiania wydarzeń historycznych.

Do obczajenia u innych

Quiz: 500 zagadek z fantastyki i science fiction. Epizod 4

Ponownie wziąłem udział w organizowanym przez Dawida Głownie, prowadzącego profile Pan Optykon, quizie opartym na książce 500 zagadek z fantastyki i scence fiction autorstwa Piotra Kasprowskiego. Tomik pochodzi z roku 1990, więc dobór tytułów bywa często interesujący lub wręcz konfundujący, co widać na pod załączonym linkiem. Jeśli ktoś ma ochotę pooglądać tęgie nerdowskie głowy często rozkładające ręce z bezradności, to zapraszam do oglądania.

Postaw kawkę i wesprzyj powstawanie tego newslettera

Jeśli podoba Wam się moja twórczość (np. ten newsletter) i chcielibyście wspomóc jej powstawanie, to możecie zrobić to np. przez postawienie mi symbolicznej kawki (8zł) na portalu buycoffee.to Każda wpłata dużo dla mnie znaczy i pomaga mi w dostarczaniu Wam kolejnych tekstów. Z góry dzięki za kawusię.