- Kajetan's Newsletter
- Posts
- Kusi na Newsletter #41
Kusi na Newsletter #41
Zapici tekściarze i pustynne rejwy.
Pewnie zdążyliście zauważyć, ale mamy zimę na pełnej, co poza różnymi niedogodnościami niesie za sobą także zalety - ja na przykład czuję się usprawiedliwiony tym, że moje życie socjalne też trochę zamarza i mogę w tym czasie bez wyrzutów sumienia nadrobić różnorakie popkulturowe zaległości. A jak dodać fakt, że dopadło mnie w tym tygodniu przeziębienie to już w ogóle piekła nie ma. Nie ukrywam, że włącza mi się obecnie piwniczak mode, ale pewnie nie jestem w tym osamotniony. Mam nadzieję, że ci także należący do tego grona szczególnie docenią te moje różnorakie polecjanki. Także miłej lektury.
Trailery
The Mummy
Ten film zaczął już obrastać legendą - podobno publiczność testowa była oburzona tym, co zobaczyła, a producent James Wan miał wyjść w połowie pokazu z sali. Nie wiadomo o tym nic więcej, ale dodaje całości ciekawego smaczku. Z samego trailera trudno wyciągnąć coś więcej niż to, że zapowiada się dość niepokojąco.
The Death of Robin Hood
Z jednej strony krwawy retteling legendy o Robin Hoodzie brzmi bardzo interesująco, z drugiej patrząć się na Jackmanie w tym trailere nie mogłem nie myśleć o Loganie, bo równie dobrze możnaby tu wsadzić Wolverine’a. Cóż, nie będę narzekał, bo Hugh w takiej wersji jest znakomity, ale jednak trochę dziwnie się na to patrzy.
Pillion
O jak ja lubię takie niekownecjonalne komedie romantyczne oparte o mniej oczywiste modele relacji. Zwyczajny facet, który zaczyna się poddawać pięknemu motocykliście to jeden z takich tematów. Harry Melling i Alexander Skarsgard w obsadzie także zachęcają. Coś czuję, że bardzo się z tym filmem polubię.
Newsy
Rozdano Złote Globy

Co prawda Złote Globy w ciągu ostatnich lat tak jakby straciły na swoim prestiżu i zmieniają się w symbol hollywoodzkiego samozadowolenia, ale nadal stanowią pewien punkt odniesienia w kwestii tego, jakie seriale i filmy zrobiły najwięcej szumu przez ostatnie 12 miesięcy. No i są też prognostykiem nadchodzących Oscarów. W tym roku filmowo galę zdominowały Jedna bitwa za drugą, Hamnet i Wielki Marty, a z tytułów zagranicznych Wartość sentymentalna i Tajny agent. Raczej bez większych zaskoczeń także w kwestii seriali - tegorocznymi ulubieńcami są zdecydowanie The Pitt, Studio i Dojrzewanie. A tak wyglądały nagrody w poszczególnych kategoriach:
Najlepszy dramat: Hamnet
Najlepsza aktorka w filmie dramatycznym: Jessie Buckley – Hamnet
Najlepszy aktor w filmie dramatycznym: Wagner Moura – Tajny agent
Najlepsza komedia / najlepszy musical: Jedna bitwa po drugiej
Najlepsza aktorka w komedii/musicalu: Rose Byrne – Kopnęłabym cię, gdybym mogła
Najlepszy aktor w komedii/musicalu: Timothée Chalamet – Wielki Marty
Najlepszy film animowany: K-popowe łowczynie demonów
Najlepszy film nieanglojęzyczny: Tajny agent
Najlepsza aktorka drugoplanowa: Teyana Taylor – Jedna bitwa po drugiej
Najlepszy aktor drugoplanowy: Stellan Skarsgård – Wartość sentymentalna
Najlepsza reżyseria: Paul Thomas Anderson – Jedna bitwa po drugiej
Najlepszy scenariusz: Paul Thomas Anderson – Jedna bitwa po drugiej
Najlepsza muzyka: Ludwig Göransson – Grzesznicy
Najlepsza piosenka: Golden – K-popowe łowczynie demonów
Najlepsze osiągnięcie kinowe i finansowe: Grzesznicy
Kategorie telewizyjne
Najlepszy serial dramatyczny: The Pitt
Najlepsze serial limitowany, antologia lub film telewizyjny: Dojrzewanie
Najlepsza aktorka w serialu dramatycznym: Rhea Seehorn – „Jedyna”
Najlepszy aktor w serialu dramatycznym: Noah Wyle – The Pitt
Najlepszy serial komediowy/musical: Studio
Najlepsza aktorka w serialu komediowym/musicalu: Jean Smart – Hacks
Najlepszy aktor w serialu komediowym/musicalu: Seth Rogen – Studio
Najlepsza aktorka w serialu limitowanym, antologii lub filmie telewizyjnym:
Michelle Williams – Kwestia seksu i śmierci
Najlepszy aktor w serialu limitowanym, antologii lub filmie telewizyjnym:
Stephen Graham – Dojrzewanie
Najlepszy aktor drugoplanowy w telewizji: Owen Cooper – Dojrzewanie
Najlepsza aktorka drugoplanowa w telewizji: Erin Doherty – Dojrzewanie
Najlepszy telewizyjny stand-up: Ricky Gervais: Mortality
Najlepszy podcast: Good Hang With Amy Poehler
Paszporty Polityki rozdane

W tym tygodniu rozdano także jedne z najbardziej prestiżowych i interesujących polskich nagród, czyli Paszporty Polityki. Szanuję je za to, że ich kapituła rzeczywiście próbuje dostrzegać w polskiej kulturze świeże i młode głosy. W tym roku przyznane nagrody wyglądały tak (opisy decyzji wziąłem ze strony Polityki)
Film
Emi Buchwald – za odwagę w kreowaniu intymnej atmosfery oraz czuły i nieoczywisty portret młodego pokolenia uwikłanego w skomplikowane relacje rodzinne w filmie Nie ma duchów w mieszkaniu na Dobrej.
Scena
Katarzyna Minkowska – za teatr nowoczesny formalnie, realizowany z rozmachem, wciągający, psychoterapeutyczny w duchu, a jednocześnie niepozbawiony humoru i dystansu.
Sztuki wizualne
Ant Łakomsk – za sztukę, która ciekawie łączy intelektualne poszukiwania z podszytymi tajemnicą emocjami. Za udaną próbę stworzenia malarstwa osobnego, wyróżniającego się nie spektakularnością, ale intymnym dialogiem z odbiorcą.
Książka
Stanisław Łubieński – za znakomitą literacko opowieść o wędrówkach w czasie i przestrzeni w książce Drugie życie Czarnego Kota. Za przygodową i poruszającą historię o spotkaniach i pożegnaniach, ale przede wszystkim o trwaniu tego, co jest wokół nas.
Muzyka poważna
Aleksandra Słyż – za niezwykłą umiejętność angażowania słuchaczy i kreowanie wyjątkowego brzmienia oraz pokazanie, jak blisko od kompozycji do reżyserii dźwięku.
Muzyka popularna
Sw@da x Niczos – za wyobraźnię i oryginalność, podążanie ku masowej publiczności własną drogą i stworzenie nowoczesnej wizji muzycznej czerpiącej z tradycji.
Kultura cyfrowa
Tomasz Kisilewicz z 11 bit studios – za stawianie ważnych i nowatorskich w formie pytań o istotę tożsamości, a także rolę i znaczenie przypadku, bo w czasach gwałtownych zmian świadomość tego, skąd, dlaczego i dokąd zmierzamy, jest szczególnie istotna. Za grę wideo The Alters.
Zoe Saldaña najbardziej dochodową aktorką w historii

Dzięki występowi w Avatar: Ogień i popół Zoe Saldaña pobiła dość imponujący rekord - produkcje, w których wystąpiła zarobiły łącznie 16,8 miliarda dolarów, co czyni ją najbardziej dochodową aktorką w historii. Biorąc pod uwagę fakt, że w zeszłym roku dostała Oscara za najlepszą rolę drugoplanową, to raczej powinna być zadowolona z miejsca, w którym znajduje się obecnie jej kariera.
Poznaliśmy serialowego Kratosa

W nadchodzącej serialowej adaptacji Amazona w rolę Ducha Sparty wcieli się Ryan Hurst, którego niektórzy mogą pamiętać z roli Opiego w Sons of Anarchy. Serial ma przedstawić historię opowiedzianą w God of War i God of War: Ragnarok. Jako ciekawostkę można dodać fakt, że Hurst jest już związany z tą serią, bo podkładał głos pod cyfrowego Thora.
Grok nie będzie mógł już rozbierać prawdziwych ludzi

O wspaniałym AI od Elona Muska ostatnio znowu było głośno, bo ludzie masowo zaczęli ją wykorzystwać do przerabiania zdjęć różnych osób tak, aby te ubrane były w seksowną bieliznę. I tak, jeśli wyobrażacie sobie jakieś najgorsze zastosowania dla takiego bajeru, to na pewno się one spełniły. Społeczny backslash był tak duży, że sam Musk potwierdził, że funkcja zostanie wyłączona. Przynajmniej tyle dobrego w tym całym śmietniku.
Było oglądane
Blue Moon

Blue Moon w reżyserii Richarda Linklatera to film dla fanów "kina teatralnego", bo bez problemu dałoby się przenieść go na sceniczne deski.
To opowieść o jednym wieczorze z życia Lorenza Harta - legendarnego twórcy tekstów piosenek, który we współpracy z Richardem Rodgersem stworzył hity grane w całych przedwojennych USA. To dla niego noc szczególna - właśnie trwa premiera musicalu Oklahoma!, czyli pierwszego dzieła Rodgersa stworzonego bez udziału głównego bohatera. Siedząc przy barze, coraz bardziej się upijąc Hart wylewa swoje życiowe frustracje, które próbuje ukryć pod płaszczykiem ironii oraz autokreacji. Jest to rzecz na swój sposób błyskotliwa, bo w ciągu półtorej godziny jesteśmy w stanie zrozumieć z kim mamy do czynienia - smutnym błaznem, sponiewieranym psychicznie alkoholikiem i człowiekiem, który desperacko próbuje przekonać innych (i siebie samego), że żyje dokładnie tak jakby chciał. To niby tylko wyrywek wieczoru, ale układa się z niego obraz całego życia.
Blue Moon zrealizowane jest wzorcowo - choć oparte głównie na dialogu, to nie nudzi się ani przez chwilę. Odgrywający Harta Ethan Hawke wyśmienicie oddaje jego tragikomiczny charakter, dostarczajac jego kwieciste wypowiedzi w taki sposób, że czasami jesteśmy w stanie poddać się tworzonej przez niego samego bajce. Towarzyszy mu świetna obsada drugoplanowa, w skład której wchodzą między innymi Andrew Scott, Bobby Cannavale czy Margaret Qualley. Technicznie trudno się tu do czegoś przyczepić.
Jednak ta realizatorska sprawność jest także tym, co przeszkadza filmowi Linlkatera wbić się na prawdziwe wyżyny. Całość wydaje się przemyślana az zbyt dobrze, brakuje tu jakiejś chropowatości, która pasowałaby do obserwowanego na ekranie Harta. Może czuć to bardziej przez fakt, że jednym z podjętych tematów jest tutaj konfrontacja sztuczności broadwayowskiego blasku z jego już nie tak pięknym zapleczem. Linklater opowiada o świecie zrobionym z dekoracji, jednocześnie sam tworzy obraz zbyt wymuskany, aby nie wydawał się momentami zbyt sztuczny.
Był tu potencjał na rzecz wybitną, a rezultat jest "zaledwie" znakomity. Fani filmowego teatru, dawnego Broadwayu i gry Hawke'a powinni być zadowoleni.
Obecnie do wypożyczenia naróżnych serwisach VOD.
PS. Jest jeden aspekt, który czasami trochę zbyt rzuca się w oczy - Lorenz Hart miał 151 cm wzrostu a Ethan Hawke 179. I choć przez większość filmu udaje się to całkiem sprawnie ukryć, to jednak czasami pomniejszenie Hawke'a jest zbyt widoczne, można odnieść wrażenie jakby grał na kolanach.
Sirât

Stan chorobowy czasami sprzyja niektórym seansom. Na przykład przedwczoraj odpaliłem sobie Sirât (jest dostępny na VOD Nowych Horyzontów) i myślę, że przeziębieniowy zjazd oraz związane z nim poczucie lekkiego odrealnienia pozwoliły mi wejść w ten film z gładkością, która jest chyba niezbędna do jego odpowiedniego odbioru. To kino oparte na trwaniu i dążeniu do przodu, szukające wyjścia w ucieczce w cywilizacyjną nicość. Jest tu jakiś zalążek fabularny w postaci ojca, który wraz z małym synem szuka zaginionej córki na marokańskiej pustynii, ale historii dość szybko zaczyna się tu rozmywać. Jest droga, pustynia i muzyka elektroniczna. Wydaje mi się, że "Sirât" trzeba podejśc właśnie jak do dobrego "techenka", w trakcie którego znika treść a zostaje sama dająca możliwość chwilowego rozpłynięcia się forma. Rozumiem też, że nietrudno się od tego filmu zupełnie odbić, bo stanowi on jednak pewną formę kuglarskiej sztuczki i znaczeniowej czarnej dziury, która wchłonie każdą interpretacje. Można próbować się zanurzać, ale samo transowe ślizganie się po powierzchni także się w tym wypadku sprawdza.
Bestia we mnie

Omijałem ten serial szerokim łukiem, bo od razu zaszufladkowałem go jako netfliksową szmirę opartą na gatunkowych schematach. Do tego mam problem z Claire Danes - jej postać w Homeland irytowało mnie tak bardzo, że ta niechęc przekłada mi się także na inne role. Jednak parę osób powiedziało mi, że ogląda się to całkiem nieźle, więc postanowiłem dać szansę. I wyszło, że nie do końca się myliłem, ale paradoksalnie to wcale nie świadczy o Bestii we mnie źle. Historia o przeżywającej żałobę po synku pisarce, w sąsiedztwo której sprowadza się kontrowersyjny milioner podejrzany o zabójstwo swojej żony, rzeczywiście jest campowym thrillerem opartym o mocno naciągane zwroty akcji, a do tego dowartościowuje się poruszaniem wątków społecznych w stylu “eat the rich” i krytyki systemowej przemocy. I w sumie w żadnym z tych aspektów nie oferuje nic nowego. Teraz czas na twist godny tej fabuły - oglądało mi się to bardzo przyjemnie, bo choć mało odkrywcza, to Bestia we mnie zrealizowana jest tak dobrze, że trudno się od niej oderwać. I muszę przyznać, że Danes tym razem nawet mnie nie irytowała, a całkiem dobrze towarzyszyła hipnotyzującem Matthew Rhysowi. Jeśli szukacie czegoś ambitniejszego, to możecie sobie spokojnie darować, ale jeśli macie ochotę na sprawnie poprowadzony thriller to powinniście być zadowoleni.
Było czytane
Pandora

Jestem wyznawcą tezy, że o sile krajowej sceny danego medium świadczy silna obecność porządnych pozycji gatunkowych. Dotyczy to też polskiego komiksu, w którym rok w rok wychodzą znakomite komiksy autorskie, ale dalej brakuje w nim wystarczająco dużo solidnych pozycji środka. Dlatego cieszą mnie każde nowe serie (nawet te niedokończone), których celem jest zapewnienie czytelnikowi solidnej rozrywki. I w taki sposób patrzę właśnie na Aurorę Kamila Dukiewicza, której pierwszy tom niedawno pojawił się u nas na rynku. To kosmiczne science-fiction inspirowane różnymi klasykami bardziej przygodowej odsłony tego gatunku. To znaczy takiej, w której ważniejsze od naukowych podstaw i filozoficznych rozkmin jest odkrywanie interesujących nowych światów oraz strzelanie z laserowej dzidy. Choć historia jest tu bardzo klasyczna (planeta na zadupiu kosmosu, złe imperium, przypadkowe znalezienie czegoś bardzo ważnego) to Dukiewicz czuje zasady tej gry i ewidentnie bardzo dobrze bawi się układając te klocki - zarówno w warstwie fabularnej, jaki i graficznej. Jeśli ktoś szuka w takich komiksach jakiejś zupełnie nowej perspektywy to jej tu nie znajdzie, ale ci mający ochotę na przyjemnego saj faja o histori z “odległej galaktyki” mogą śmiało sięgać.

Postaw kawkę i wesprzyj powstawanie tego newslettera
Jeśli podoba Wam się moja twórczość (np. ten newsletter) i chcielibyście wspomóc jej powstawanie, to możecie zrobić to np. przez postawienie mi symbolicznej kawki (8zł) na portalu Buycoffee.to. Każda wpłata dużo dla mnie znaczy i pomaga mi w dostarczaniu Wam kolejnych tekstów. Z góry dzięki za kawusię.